Masz 14 dni na deklarację akcyzową auta. Za spóźnienie skarbówka policzy nawet 96 tys. zł
Sprowadzenie auta z Niemiec czy Francji to wciąż popularny sposób na tańszy samochód. Tyle że po podpisaniu umowy zegar zaczyna tykać. Na złożenie deklaracji akcyzowej masz raptem 14 dni, a za przekroczenie terminu skarbówka potrafi policzyć grzywnę idącą w dziesiątki tysięcy złotych - w skrajnym wariancie nawet 96 120 zł.
Deklaracja akcyzowa - kto i kiedy musi ją złożyć?
Obowiązek dotyczy każdego, kto przywozi do Polski samochód osobowy z innego kraju Unii Europejskiej i po raz pierwszy rejestruje go w kraju. Mówimy o tzw. nabyciu wewnątrzwspólnotowym. Nie ma znaczenia, czy kupujesz auto dla siebie, czy na handel.
Formularz nazywa się AKC-U/S. Składa się go do naczelnika urzędu skarbowego, najwygodniej elektronicznie przez portal PUESC. Termin jest sztywny: 14 dni od dnia powstania obowiązku podatkowego, czyli od momentu przemieszczenia pojazdu do Polski. Co ważne, deklaracja musi być złożona nie później niż w dniu rejestracji auta w wydziale komunikacji.
Samą akcyzę trzeba zapłacić w ciągu 30 dni od powstania obowiązku, ale i tu obowiązuje ten sam warunek - najpóźniej przed pierwszą rejestracją. Bez potwierdzenia zapłaty urzędnik po prostu nie zarejestruje samochodu.
Ile wynosi akcyza od samochodu?
Stawka zależy od pojemności silnika. Dla aut z jednostką do 2000 cm3 to 3,1 proc. wartości pojazdu. Powyżej 2000 cm3 stawka skacze do 18,6 proc. i właśnie przy dużych benzyniakach oraz mocnych dieslach akcyza potrafi zaboleć.
Przykład? Przy sprowadzonym SUV-ie z silnikiem 3.0 wartym 120 000 zł akcyza według stawki 18,6 proc. wyniesie ponad 22 tys. zł. Przy małym miejskim aucie za 30 000 zł i stawce 3,1 proc. zapłacisz niespełna tysiąc złotych.
Auta w pełni elektryczne i napędzane wodorem są z akcyzy zwolnione. Hybrydy plug-in oraz klasyczne hybrydy korzystają z obniżonych stawek, uzależnionych od pojemności silnika spalinowego. To realna różnica w kosztach, którą warto policzyć jeszcze przed zakupem.
96 120 zł kary - skąd taka kwota?
Niezłożenie deklaracji w terminie albo niezapłacenie akcyzy to czyn zabroniony według Kodeksu karnego skarbowego. W zależności od skali sprawa może być potraktowana jako wykroczenie skarbowe albo poważniejsze przestępstwo skarbowe.
Przy przestępstwie skarbowym grzywnę wymierza się w tzw. stawkach dziennych, a ich wysokość jest powiązana z minimalnym wynagrodzeniem. Górna granica takiej kary w 2026 roku sięga właśnie okolic 96 tys. zł. To scenariusz maksymalny, ale pokazuje skalę ryzyka - zwłaszcza dla osób, które sprowadzają auta seryjnie i zapominają o formalnościach.
W praktyce przy zwykłym, jednorazowym spóźnieniu kary bywają niższe, często kończy się na tzw. czynnym żalu i mandacie. Problem w tym, że decyzja należy do urzędu, a nie do podatnika. Lepiej nie liczyć na taryfę ulgową.
Jak nie wpaść w pułapkę?
Zasada jest prosta. Pilnuj daty przekroczenia granicy przez samochód, bo od niej liczy się 14 dni. Zbierz komplet dokumentów: umowę kupna, dowód rejestracyjny z zagranicy, tłumaczenie i dane techniczne pojazdu.
Deklarację złóż od razu, nie odkładaj jej na ostatni dzień przed wizytą w wydziale komunikacji. Jeśli termin już minął, warto samodzielnie złożyć deklarację razem z czynnym żalem, zanim urząd sam wykryje zaległość. To najtańszy sposób na wyjście z opóźnienia.
Sprowadzanie aut wciąż się opłaca, ale akcyza i jej terminy to element, którego nie da się obejść. Kilkanaście dni zwłoki może zamienić okazyjny zakup w kosztowną lekcję.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%