Zmiana w e-TOLL. Osobówka z przyczepą nie zapłaci za drogi
Do tej pory kierowca zwykłego SUV-a czy kombi z ciężej załadowaną przyczepą mógł nieświadomie wpaść w tryby systemu e-TOLL. Wystarczyło, że masa całego zestawu przekroczyła 3,5 tony. Teraz to się zmienia i wielu właścicieli przyczep może odetchnąć.
Na czym polega zmiana w e-TOLL?
e-TOLL to elektroniczny system poboru opłat na wybranych odcinkach dróg krajowych, ekspresowych i autostrad zarządzanych przez państwo. Obowiązuje pojazdy i zespoły pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony. I właśnie tu tkwił problem.
Przepisy liczyły masę całego zestawu. Auto osobowe o DMC 2,5 tony z przyczepą o DMC 1,5 tony dawało razem 4 tony. Formalnie taki kierowca powinien mieć zarejestrowane konto w e-TOLL, urządzenie lokalizujące i uiszczać opłaty za przejazd płatnymi odcinkami. W praktyce mało kto o tym wiedział, a kontrola kończyła się karą.
Po zmianie liczy się kategoria samego pojazdu ciągnącego, a nie łączna masa z przyczepą. Skoro autem ciągnącym jest zwykła osobówka do 3,5 tony, opłata nie obowiązuje - niezależnie od tego, ile waży doczepiona laweta, przyczepa kempingowa czy bagażowa.
Kogo dotyczy nowa zasada?
Największą korzyść odczują ci, którzy regularnie jeżdżą z przyczepą. To między innymi:
- właściciele przyczep kempingowych i przyczep z łódką,
- kierowcy wożący quady, motocykle czy skutery wodne na lawetach,
- osoby przewożące materiały budowlane i sprzęt ogrodniczy,
- hodowcy i rolnicy transportujący zwierzęta lekkimi przyczepami.
Wcześniej każda taka wyprawa autostradą A1 czy drogą ekspresową S7 rodziła pytanie, czy trzeba płacić i czy grozi za to mandat. Teraz sprawa jest prosta. Osobówka zostaje osobówką, nawet z ciężką przyczepą na haku.
Ile groziło za brak opłaty?
To nie była drobnostka. Za przejazd bez wniesionej opłaty w e-TOLL Inspekcja Transportu Drogowego mogła nałożyć karę liczoną w setkach, a w skrajnych przypadkach w tysiącach złotych. Do tego dochodził stres i niepewność, bo wielu kierowców w ogóle nie zdawało sobie sprawy z obowiązku.
Problem był tym większy, że dotyczył ludzi, którzy z transportem zarobkowym nie mają nic wspólnego. Ktoś jechał raz w roku na wakacje z kamperem albo wiózł quada na weekend. System traktował go tak samo jak ciężarówkę.
Co z płatnymi autostradami koncesyjnymi?
Trzeba rozróżnić dwie rzeczy. e-TOLL to opłata za korzystanie z państwowych dróg dla pojazdów ciężkich. To coś innego niż klasyczne bramki na odcinkach koncesyjnych, takich jak fragmenty A1, A2 czy A4.
Na tych trasach osobówka z przyczepą i tak zapłaci według cennika koncesjonariusza, bo tam obowiązują odrębne zasady i inne kategorie pojazdów. Zmiana w e-TOLL nie zwalnia więc z opłat wszędzie. Chodzi konkretnie o państwową sieć dróg płatnych dla ciężkiego transportu.
Czy trzeba coś zrobić?
Nie. Kierowca osobówki z przyczepą nie musi zakładać konta w e-TOLL ani montować urządzenia lokalizującego, jeśli samo auto ciągnące mieści się w kategorii do 3,5 tony. Nie ma też potrzeby wyrejestrowywania niczego, jeśli ktoś wcześniej na wszelki wypadek konto założył - po prostu nie będzie z niego korzystał.
Warto natomiast pamiętać o zdrowym rozsądku na drodze. Przyczepa zmienia zachowanie auta, wydłuża drogę hamowania i wymaga wolniejszej jazdy. Obowiązują też limity prędkości dla zestawów - poza terenem zabudowanym zwykle 70 km/h, a na autostradzie do 80 km/h.
Dla setek tysięcy kierowców to realne uproszczenie. Znika absurd, w którym rodzinny wyjazd z kamperem mógł się skończyć wezwaniem do zapłaty jak dla firmy transportowej.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%