Import aut używanych do Polski 2026 - dlaczego samochody z zagranicy drożeją?
Import aut używanych do Polski w 2026 roku wciąż jest ogromny - mówimy o skali kilkuset tysięcy sprowadzanych samochodów rocznie. Zmienia się jednak charakter tego rynku. Auta z zagranicy są średnio starsze niż jeszcze pięć lat temu, a ceny poszły mocno w górę. Kupujący, który liczył na okazję zza Odry, coraz częściej łapie się za głowę.
Niemcy pozostają zdecydowanie najważniejszym kierunkiem. To z tamtejszych giełd i portali pochodzi większość sprowadzanych do Polski samochodów. Dalej w kolejce są Francja, Belgia, Holandia i - przy droższych egzemplarzach - Stany Zjednoczone.
Ile aut używanych sprowadzamy i w jakim są wieku?
Roczny import aut używanych do Polski od lat utrzymuje się w okolicach 800-900 tysięcy sztuk. To liczba, która robi wrażenie, bo znacząco przewyższa sprzedaż nowych samochodów w kraju.
Problem w tym, że park sprowadzanych aut się starzeje. Średni wiek importowanego samochodu przekracza 12 lat, a spora część rejestracji to auta mające po kilkanaście lat na karku. Egzemplarze 3-4-letnie, kiedyś dostępne w rozsądnych cenach, dziś kosztują tyle, że wielu kupujących świadomie schodzi do starszych roczników.
Silniki benzynowe dominują wśród nowych rejestracji z importu. Diesel wciąż ma swoich zwolenników, głównie przy większych autach i SUV-ach, ale jego udział spada. Powoli, ale stabilnie, rośnie za to liczba sprowadzanych hybryd i elektryków.
Dlaczego samochody używane drożeją?
Powodów jest kilka i nakładają się na siebie. Pierwszy to sytuacja na zachodnich rynkach. Po latach zaburzeń w dostawach nowych aut brakuje młodych, kilkuletnich samochodów - a to właśnie one były motorem polskiego importu. Mniejsza podaż to wyższe ceny u źródła.
Drugi powód to kurs euro. Auto kupujemy za granicą w walucie, więc każde osłabienie złotego od razu podbija cenę w przeliczeniu na PLN. Do tego dochodzą koszty transportu i akcyzy.
Trzeci czynnik to popyt. Nowe samochody w salonach są drogie, raty kredytów niemałe, więc coraz więcej kierowców przenosi się na rynek wtórny. Większy popyt przy ograniczonej podaży musi skończyć się jednym - podwyżkami.
Nie bez znaczenia są też koszty samego sprowadzenia. Akcyza (2,3 proc. dla aut do 2 litrów i 18,6 proc. powyżej), opłaty za tłumaczenia, badanie techniczne, rejestracja - to wszystko dolicza się do ceny zakupu. Przy tańszych autach te koszty potrafią stanowić naprawdę odczuwalną część budżetu.
Czy import wciąż się opłaca?
Odpowiedź brzmi: to zależy. Przy popularnych, masowo sprowadzanych modelach różnica między autem z importu a tym z polskiego komisu bywa już niewielka. Czasem wręcz nie ma sensu jechać po samochód za granicę, skoro na miejscu stoi podobny egzemplarz w zbliżonej cenie.
Import nadal potrafi się bronić przy autach z segmentu premium i konkretnych wersjach wyposażenia, których w Polsce po prostu brakuje. Tu wybór za granicą jest większy, a stan techniczny często lepszy - zachodni serwis bywa staranniejszy.
Uwaga na jedno. Rosnące ceny sprowadziły na rynek falę aut po szkodach i z podkręconymi przebiegami. Im droższe auto, tym większa pokusa, żeby je podrasować. Dlatego historia pojazdu, sprawdzenie VIN i badanie przedzakupowe to dziś nie fanaberia, lecz konieczność.
Na co uważać przy zakupie auta z zagranicy?
Zweryfikuj przebieg w europejskich bazach i porównaj go z zapisami serwisowymi. Sprawdź, czy auto nie było powypadkowe - lakier, spawy, równość szczelin. Policz wszystkie koszty z góry: cena, transport, akcyza, tłumaczenia, ubezpieczenie, rejestracja. Dopiero taka suma pokaże, czy okazja rzeczywiście jest okazją.
Rynek importu w 2026 roku nie zniknie, bo Polacy lubią kupować auta z drugiej ręki. Ale era tanich samochodów zza granicy dobiega końca. Kto chce dobrze kupić, musi liczyć dokładniej niż kiedykolwiek.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%