Kamery AI na polskich drogach: skala wykrytych wykroczeń zaskoczyła nawet policję

Kamery AI na polskich drogach: skala wykrytych wykroczeń zaskoczyła nawet policję

Sztuczna inteligencja wzięła się do roboty na polskich drogach i pierwsze wyniki mówią same za siebie. Systemy kamer z algorytmami AI, wdrażane od kilku miesięcy przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego i drogową policję, w krótkim czasie zarejestrowały liczbę wykroczeń, która zaskoczyła samych funkcjonariuszy. Skala problemu - szczególnie jeśli chodzi o używanie telefonów za kierownicą - okazała się znacznie większa, niż pokazywały wcześniejsze statystyki z tradycyjnych kontroli.

Co tak naprawdę wykrywają kamery AI?

To nie są zwykłe fotoradary. Systemy wyposażone w sztuczną inteligencję potrafią jednocześnie analizować kilka zachowań kierowcy - i robią to szybciej niż ludzkie oko. Podstawowe wykroczenia w zasięgu kamer to: jazda z telefonem w ręku, brak zapiętego pasa bezpieczeństwa, przekraczanie dozwolonej prędkości oraz nieprawidłowe wyprzedzanie.

Kluczowa różnica w porównaniu z dotychczasowymi metodami kontroli? Kamera działa 24 godziny na dobę, nie zna zmęczenia i nie pomija nocy ani weekendów. Jeden punkt kontrolny potrafi przetworzyć tysiące pojazdów dziennie. Algorytmy analizują obraz w czasie rzeczywistym i oznaczają potencjalne naruszenie do weryfikacji przez operatora - dopiero po jego potwierdzeniu generowany jest wniosek o ukaranie.

Telefon za kółkiem - grzech numer jeden?

Dane z pierwszych tygodni działania kamer jednoznacznie wskazują na telefon za kierownicą jako dominujące wykroczenie. To nie jest zaskoczenie dla badaczy bezpieczeństwa ruchu drogowego - szacowano od lat, że tradycyjne kontrole łapią zaledwie ułamek faktycznych naruszeń. Kierowca trzymający smartfon reaguje jak człowiek po alkoholu: czas reakcji wydłuża się, pole widzenia się zwęża.

Za telefon w ręku podczas jazdy grozi mandat 500 zł i 12 punktów karnych. Przy recydywie - podwyżka do 1500 zł. AI nie bierze pod uwagę, czy rozmowa była ważna.

Jak wygląda sieć kamer AI w Polsce?

GITD konsekwentnie rozbudowuje infrastrukturę inteligentnego nadzoru. Urządzenia trafiły już do kilkudziesięciu lokalizacji w całym kraju - drogi ekspresowe, wloty do miast, odcinki z historycznie wysoką wypadkowością. Do końca 2026 roku planowane jest uruchomienie kolejnych punktów, a docelowo sieć ma objąć wszystkie główne korytarze tranzytowe.

Część kamer pracuje w trybie mobilnym - zamontowane na specjalnych pojazdach lub tymczasowych masztach mogą zmieniać lokalizacje. To celowe działanie: kierowcy przyzwyczajeni do stałych fotoradarów nauczyli się zwalniać tylko w znanych miejscach.

Co to oznacza dla kierowców?

Zmiana jest fundamentalna. Do tej pory szanse na złapanie przy telefonie za kółkiem były statystycznie niewielkie - kamery AI zmieniają tę kalkulację radykalnie. Nie chodzi już o to, czy akurat jedzie patrol - chodzi o to, że każdy przejazd przez punkt kontrolny może być analizowany.

Pas bezpieczeństwa to drugi frontem. Dane z wypadków drogowych w Polsce pokazują, że brak zapiętego pasa wielokrotnie decyduje o tym, czy kolizja kończy się mandatem, czy śmiercią. Kamery AI rejestrują ten brak precyzyjnie, nawet przez przednią szybę przy normalnych warunkach oświetlenia.

Mandat za niezapięty pas wynosi 100 zł i 2 punkty karne. Niewiele - ale jeśli kamera działa całą dobę, ryzyko rośnie gwałtownie.

Wyniki z pierwszych tygodni działania systemów AI na pewno nie są ostatnim słowem. GITD zapowiedziało regularne raporty z efektywności programu. Jedno jest pewne: drogi stają się coraz trudniejszym miejscem dla kierowców, którzy liczyli na to, że jakoś się wymkną.

Ubezpiecz swoje auto OC/AC

Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%