Koniec z luką w zakazie jazdy. Kierowcy stracą prawo jazdy na dłużej

Koniec z luką w zakazie jazdy. Kierowcy stracą prawo jazdy na dłużej

Sąd orzeka zakaz prowadzenia na dwa lata, a kierowca po roku znów siada za kółko legalnie. Brzmi absurdalnie? Do niedawna tak to działało. Money.pl opisuje, że właśnie zamyka się luka, dzięki której część kierowców realnie skracała sobie zakaz. Efekt zmiany jest prosty - prawo jazdy stracą na dłużej.

Na czym polegała luka, przez którą kierowcy tracili prawo jazdy krócej?

Zasada wydaje się oczywista: dostajesz zakaz, oddajesz dokument, odliczasz miesiące. Problem w tym, że okres kary formalnie zaczynał biec od uprawomocnienia wyroku, a nie od momentu, w którym kierowca faktycznie oddał plastik do urzędu.

Sprytniejsi wykorzystywali to bez skrupułów. Zwlekali ze zwrotem prawa jazdy tygodniami, a bywało, że dłużej. W tym czasie zegar zakazu tykał na papierze, choć dokument nadal leżał w portfelu. Kara na dwa lata potrafiła więc realnie oznaczać znacznie krótsze wykluczenie z ruchu.

Co się zmienia w liczeniu zakazu prowadzenia?

Sedno nowego podejścia: okres zakazu nie biegnie, dopóki kierowca nie odda dokumentu. Innymi słowy, liczy się dopiero od faktycznego zwrotu prawa jazdy, a nie od daty wyroku.

To odwraca dotychczasową kalkulację. Zwlekanie przestaje cokolwiek dawać - im dłużej ktoś trzyma dokument u siebie, tym później w ogóle rusza licznik kary. Kto kombinuje, ten sam sobie wydłuża okres bez uprawnień.

Dla uczciwych kierowców, którzy oddają dokument od razu, nic się nie zmienia. Zakaz trwa tyle, ile orzekł sąd, i tyle samo, ile trwał do tej pory. Zmiana uderza wyłącznie w tych, którzy próbowali oszukać system.

Kogo to realnie dotknie?

Zakaz prowadzenia to nie tylko sprawa najcięższych przestępstw. Orzekają go sądy między innymi za jazdę po alkoholu, spowodowanie wypadku czy ucieczkę z miejsca zdarzenia. Skala jest spora - takich orzeczeń zapadają w Polsce dziesiątki tysięcy rocznie.

Do tego dochodzi administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, choćby za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym. Tu również obowiązuje logika zwrotu dokumentu, więc odwlekanie oddania niczego nie załatwia.

Warto to podkreślić, bo pokutuje mit, że wystarczy powiedzieć, iż prawo jazdy się zgubiło. Nieprawda. Kierowca składa wtedy oświadczenie, a bieg zakazu i tak jest wiązany z chwilą utraty możliwości posługiwania się dokumentem.

Co grozi za jazdę mimo zakazu?

Prowadzenie auta w czasie obowiązującego zakazu to już nie wykroczenie, tylko przestępstwo. Grozi za nie grzywna, ograniczenie wolności, a nawet kara pozbawienia wolności do 5 lat. Sąd dorzuca też z reguły kolejny, dłuższy zakaz prowadzenia.

Dochodzą konsekwencje finansowe. Jeśli ktoś bez uprawnień spowoduje szkodę, ubezpieczyciel wypłaci poszkodowanemu z OC, ale potem wystąpi do sprawcy o zwrot - tak zwany regres. Rachunek potrafi iść w setki tysięcy złotych.

Kiedy zmiana wchodzi w życie?

Money.pl wskazuje, że chodzi o uszczelnienie już obowiązujących zasad, a nie o zupełnie nowy rodzaj kary. W praktyce oznacza to jedno: sądy i urzędy mają liczyć zakaz od realnego oddania dokumentu, konsekwentnie i bez taryfy ulgowej.

Dla kierowcy wniosek jest banalnie prosty. Dostałeś zakaz - oddaj prawo jazdy od razu. Każdy dzień zwłoki to dzień, który i tak odpracujesz później, tylko z gorszym humorem.

Ubezpiecz swoje auto OC/AC

Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%