Nowe samochody elektryczne muszą piszczeć. Za brak dźwięku producent zapłaci, a kierowca to usłyszy
Wsiadasz do nowego elektryka, ruszasz spod bloku i słyszysz dziwne buczenie, które przypomina odgłos z filmu science fiction. To nie usterka. To AVAS - system, który sprawia, że nowe samochody elektryczne muszą piszczeć, bo inaczej po prostu nie mogą wyjechać z fabryki.
Brzmi jak absurd? A jednak chodzi o bezpieczeństwo, i to całkiem konkretne.
Dlaczego nowe samochody elektryczne muszą piszczeć?
Auto spalinowe słychać z daleka. Silnik pracuje, wydech buczy, pieszy odruchowo wie, że coś jedzie. Elektryk przy niskiej prędkości jest praktycznie bezgłośny. I tu zaczyna się problem.
Ciche auto to zagrożenie zwłaszcza dla osób niewidomych, dzieci i seniorów, którzy orientują się w ruchu głównie słuchem. Badania, na które powoływała się Komisja Europejska, pokazały, że pojazdy elektryczne i hybrydowe częściej potrącały pieszych przy manewrach na parkingach i przejściach, gdzie prędkości są małe. Dlatego pojawił się przepis.
Czym właściwie jest AVAS?
AVAS to skrót od Acoustic Vehicle Alerting System, czyli akustyczny system ostrzegania. To głośnik zamontowany zwykle z przodu auta, który generuje sztuczny dźwięk imitujący pracę pojazdu.
System działa automatycznie przy niskich prędkościach - do około 20 km/h - oraz podczas cofania. Powyżej tego progu hałas opon i powietrza jest już na tyle słyszalny, że dodatkowy dźwięk nie jest potrzebny, więc AVAS przycicha.
Kierowca nie musi nic włączać. Wszystko dzieje się samo, w tle, od momentu przekręcenia stacyjki.
Kogo dotyczy ten obowiązek?
Przepis wynika z regulacji unijnych i obowiązuje wszystkie nowe samochody elektryczne oraz hybrydowe wprowadzane na rynek. Nie chodzi o auta spalinowe - te mają własny silnik, który słychać.
Wymóg dotyczy nowych egzemplarzy schodzących z taśmy. Jeśli masz starszego elektryka bez AVAS, nie musisz nic dorabiać - przepis nie działa wstecz. Ale każdy nowy model sprzedawany w salonie ma ten system fabrycznie.
Co ważne, producent nie może pozwolić kierowcy na trwałe wyłączenie dźwięku. Kiedyś w niektórych autach był przycisk pauzy AVAS, ale nowsze regulacje tego zakazują. Auto ma piszczeć i koniec.
Jak głośno i jak to brzmi?
Dźwięk nie jest przypadkowy. Przepisy określają minimalny poziom głośności - około 56 decybeli - żeby pieszy faktycznie go usłyszał. Nie może być jednak przesadnie hałaśliwy, bo wtedy miasta zamieniłyby się w jeden wielki jazgot.
Charakterystyczne jest to, że ton zmienia się wraz z prędkością. Gdy auto przyspiesza, dźwięk rośnie i staje się wyższy, co naśladuje zachowanie normalnego silnika. Dzięki temu pieszy nie tylko słyszy, że coś jedzie, ale też mniej więcej wyczuwa, czy pojazd zwalnia, czy przyspiesza.
Producenci mają tu trochę swobody. Jedni stawiają na neutralne buczenie, inni projektują dźwięki futurystyczne albo wręcz filmowe. BMW współpracowało nawet z kompozytorem Hansem Zimmerem przy dźwiękach swoich elektryków.
Co to oznacza dla kierowcy na co dzień?
W praktyce niewiele się zmienia w sposobie jazdy. AVAS działa sam i nie wpływa na osiągi ani zużycie energii w zauważalny sposób.
Warto jednak wiedzieć jedno. Jeśli kupujesz używanego elektryka i słyszysz przy ruszaniu dziwne dźwięki, to najprawdopodobniej właśnie AVAS, a nie usterka. Odwrotnie też - gdyby nowy samochód miał być cichy jak myszka przy cofaniu, a nie jest, może to oznaczać awarię głośnika lub sterownika systemu.
Przy zakupie nowego auta elektrycznego czy hybrydowego sprawdzenie, czy AVAS działa poprawnie, powinno wejść na listę rzeczy do skontrolowania. To element wyposażenia obowiązkowego, więc jego wada teoretycznie może być podstawą reklamacji.
Ciche auta miały być przyszłością. Okazało się, że odrobina hałasu ratuje życie, więc elektryki i tak muszą trochę pobrzęczeć.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%