Odcinkowy pomiar prędkości w końcu z jasnym oznakowaniem? Kierowcy czekali na to latami
Kierowcy powtarzali to od lat. Skoro na drodze stoi system, ktory liczy srednia predkosc na kilku kilometrach, to niech bedzie jasno oznakowany - od poczatku do konca. Teraz odcinkowy pomiar predkosci ma wreszcie dostac to, o co tyle razy prosili prowadzacy: czytelne tablice na wjezdzie i wyjezdzie z kontrolowanego odcinka.
Odcinkowy pomiar predkosci - co ma sie zmienic?
Sedno zmiany jest proste. Kierowca ma dokladnie wiedziec, w ktorym miejscu zaczyna sie pomiar i gdzie sie konczy. Do tej pory bywalo tak, ze znak informujacy o kontroli stal na starcie, a potem czlowiek jechal kilka kilometrow w niepewnosci, czy juz wyjechal ze strefy, czy jeszcze nie.
Chodzi o oznakowanie na obu koncach odcinka i lepsza widocznosc samych tablic. Bez chowania ich za drzewami, bez ustawiania tuz za zakretem. Prosty postulat, a przez lata potrafil budzic emocje, bo od tego zalezy, kiedy realnie mozna zdjac noge z gazu.
Jak dziala odcinkowy pomiar predkosci?
System nie lapie predkosci w jednym punkcie, jak klasyczny fotoradar. Dwie bramki - na poczatku i na koncu odcinka - rejestruja moment przejazdu. Komputer dzieli dlugosc trasy przez czas i wylicza srednia predkosc.
To dlatego chwilowe zwolnienie tuz przed kamera nic nie daje. Liczy sie caly przejazd. Jesli srednia przekroczy dozwolony limit, wlasciciel pojazdu dostaje pismo. Odcinki potrafia miec od kilkuset metrow do kilku kilometrow i najczesciej stawia sie je tam, gdzie wczesniej dochodzilo do wypadkow: na przejsciach, w tunelach, na niebezpiecznych lukach.
W Polsce systemem zarzadza Glowny Inspektorat Transportu Drogowego przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, czyli CANARD. Urzadzen z roku na rok przybywa, a kolejne odcinki uruchamiane sa na drogach krajowych i ekspresowych.
Ile kosztuje przekroczenie na odcinku?
Tu nic sie nie zmienia i warto to sobie ulozyc w glowie. Taryfikator mandatow jest ten sam co przy zwyklej kontroli predkosci. Za przekroczenie o 10 km/h zaplacisz 50 zl, ale wraz z predkoscia rosnie i kwota, i liczba punktow karnych.
Przy przekroczeniu o ponad 30 km/h w terenie zabudowanym grozi utrata prawa jazdy na trzy miesiace. Recydywa robi sie jeszcze drozsza - przy powtorce w ciagu dwoch lat mandaty potrafia byc dwukrotnie wyzsze. Fakt, ze pomiar jest sredni, nie lagodzi kar. On tylko inaczej lapie.
Dlaczego kierowcy tak o to walczyli?
Bo chodzi o uczciwosc zasad gry. Ograniczenie predkosci ma zmuszac do wolniejszej jazdy w konkretnym, niebezpiecznym miejscu, a nie zastawiac pulapke na nieuwaznych. Jasne oznakowanie sprawia, ze system dziala prewencyjnie - kierowca zwalnia, bo wie, gdzie i po co.
Dane z odcinkow, ktore juz dzialaja, mowia jasno: tam, gdzie stanal odcinkowy pomiar predkosci, srednia predkosc spada, a liczba wypadkow maleje. To argument, ktory trudno podwazyc. Chodzi nie o wystawianie mandatow, tylko o to, zeby ludzie po prostu jechali wolniej w miejscach, gdzie ginęli.
Lepsze oznakowanie to element, ktorego brakowalo od poczatku. Kierowca, ktory widzi tablice na starcie i na mecie odcinka, nie ma wymowki - wie, ze jest kontrolowany na calej dlugosci. I wlasnie o taka przejrzystosc chodzilo.
Na co uwazac po zmianach?
Nie zakladaj, ze koniec tablicy oznacza koniec kontroli w ogole. Odcinki potrafia isc jeden za drugim, zwlaszcza na dlugich prostych ekspresowkach i w rejonach remontow. Patrz na znaki, nie na wyczucie.
Pamietaj tez, ze pomiar obejmuje kazdy pas ruchu, a wyprzedzanie z przyspieszeniem tuz przed wyjazdem i tak wejdzie do sredniej. Najprosciej trzymac sie limitu przez caly odcinek. Nudne, ale skuteczne - i najtansze.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%