Nawet 2431 zł za odholowanie auta. W 2027 opłaty dla kierowców znów w górę
Zostawiłeś auto w miejscu, gdzie tarasowało ruch albo stało wbrew zakazowi? Możesz je odzyskać z policyjnego parkingu, ale rachunek potrafi zaboleć. Od 2027 roku maksymalne opłaty za odholowanie pojazdu znów rosną, a przy najcięższych ciężarówkach dobiją do 2431 zł. I to jeszcze zanim doliczysz koszt każdej doby postoju.
Ile wyniesie odholowanie pojazdu w 2027 roku?
Zasada jest prosta: samochód usunięty z drogi na podstawie art. 130a Prawa o ruchu drogowym trafia na strzeżony parking, a kierowca płaci i za holowanie, i za przechowywanie. Wysokość opłat co roku ustala rada gminy, ale nie może przekroczyć stawek maksymalnych ogłaszanych przez Ministra Finansów. Te stawki są waloryzowane o wskaźnik inflacji, dlatego rok w rok idą w górę.
Najgłośniejsza liczba dotyczy pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 16 ton. Za samo odholowanie takiej maszyny górny limit sięgnie w 2027 roku 2431 zł. To stawka dla wielkich ciężarówek, więc przeciętnego kierowcy osobówki nie dotyczy. Ale pokazuje kierunek, w którym idą wszystkie kategorie.
Ile zapłaci kierowca zwykłej osobówki?
Tu kwoty są niższe, choć wcale nie symboliczne. Za usunięcie samochodu o dmc do 3,5 tony maksymalna opłata mieści się w okolicach 700-750 zł. Do tego dochodzi przechowywanie - kilkadziesiąt złotych za każdą rozpoczętą dobę. Jeśli odbierzesz auto po tygodniu, parking sam w sobie dorzuci kilkaset złotych.
Motocykl i motorower są tańsze, ale schemat ten sam: osobna opłata za holowanie i osobna za postój. Najwięcej płacą właściciele pojazdów przewożących materiały niebezpieczne oraz ciężarówek z górnych półek tonażu.
Warto liczyć na spokojnie. Realny koszt to nie tylko holowanie. To suma: odholowanie plus liczba dób razy stawka dzienna. Im dłużej auto stoi na parkingu, tym rachunek wyższy, a odsetek za zwłokę nikt nie umorzy z automatu.
Za co można stracić auto z drogi?
Powodów jest kilka i nie wszystkie wynikają ze złej woli kierowcy. Pojazd zabierze się między innymi wtedy, gdy stoi w miejscu zabronionym i utrudnia ruch, blokuje wjazd, stoi na przejściu dla pieszych albo na kopercie dla osoby z niepełnosprawnością. Auto usuwa się też, gdy zostawiono je bez tablic rejestracyjnych lub w stanie wskazującym, że jest porzucone.
Osobna sytuacja to pojazd kierowcy prowadzącego bez uprawnień albo po alkoholu, gdy nie ma komu przekazać samochodu. Wtedy holowanie jest praktycznie pewne, a opłaty spadają na właściciela.
Jak nie dopłacać do parkingu?
Kluczowa jest szybka reakcja. Gdy zorientujesz się, że auta nie ma tam, gdzie je zostawiłeś, zadzwoń na policję albo do straży miejskiej - dyżurny powie, czy pojazd został odholowany i na który parking trafił. Im szybciej je odbierzesz, tym mniej dób naliczą.
Do odbioru potrzebujesz dokumentu tożsamości, dowodu rejestracyjnego i zezwolenia wydawanego zwykle przez jednostkę, która zleciła usunięcie. Bez tego papieru parking auta nie wyda, a licznik dób leci dalej.
Jest jeszcze jeden scenariusz. Jeśli sąd umorzy postępowanie albo uzna, że usunięcie pojazdu było bezzasadne, kosztami może zostać obciążony nie kierowca, lecz podmiot, który zlecił holowanie. W praktyce jednak większość spraw kończy się tak, że płaci właściciel.
Dlaczego stawki rosną co roku?
Mechanizm jest wpisany w przepisy. Górne limity opłat są corocznie podnoszone o wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych z pierwszego półrocza. Przy dodatniej inflacji stawki maksymalne po prostu muszą iść w górę - i tak dzieje się od lat.
Gminy nie mają obowiązku ustalać opłat na maksymalnym pułapie, ale wiele robi to wprost, bo z tych pieniędzy finansują parkingi i holowanie. Dlatego kwota, którą realnie zapłacisz, zależy od tego, gdzie zabrano ci auto. Jedno jest pewne: taniej w 2027 roku nie będzie.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%