Prawo jazdy kat. B z nowymi uprawnieniami. Kierowcy usiądą za kierownicą aut do 4,25 tony

Prawo jazdy kat. B z nowymi uprawnieniami. Kierowcy usiądą za kierownicą aut do 4,25 tony

Prawo jazdy kat. B przestanie się kończyć na magicznej granicy 3,5 tony. Nowe unijne przepisy dają kierowcom z tym dokumentem uprawnienia do prowadzenia cięższych pojazdów, maksymalnie do 4,25 tony. Zmiana dotyczy przede wszystkim kamperów oraz dostawczaków z napędem elektrycznym, wodorowym czy gazowym. Jest jednak kilka warunków, a na pełne wdrożenie w Polsce trzeba będzie poczekać.

Prawo jazdy kat. B do 4,25 tony - skąd ta zmiana?

Problem znają wszyscy, którzy próbowali kupić elektrycznego dostawczaka albo większego kampera. Baterie ważą kilkaset kilogramów. Przez to auto, które w wersji z dieslem mieści się w 3,5 tony, w wersji na prąd tę granicę przekracza. Nagle do jazdy potrzebna jest kategoria C1.

Przez to elektryczne dostawczaki sprzedawały się słabiej, niż chciałaby Bruksela. Firma kurierska nie zatrudni łatwo kierowców z kat. C1, skoro wszyscy kandydaci mają w portfelu zwykłe B. Podobnie z kamperami: duże zabudowy na podwoziach Fiata Ducato, Forda Transita czy Mercedesa Sprintera często ważą po załadunku więcej niż 3,5 tony.

Reforma dyrektywy o prawach jazdy, przyjęta przez Parlament Europejski i Radę UE jesienią 2025 roku, ma ten problem rozwiązać.

Kto zyska nowe uprawnienia?

Kluczowe są dwie grupy pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do 4250 kg:

  • auta z napędem alternatywnym - elektryczne, wodorowe, zasilane CNG lub LNG, głównie dostawcze,
  • kampery - samochody kempingowe, także te z klasycznym silnikiem spalinowym.

Nie dostaniemy jednak uprawnień od ręki. Przepisy przewidują staż: kierowca musi mieć prawo jazdy kat. B co najmniej od dwóch lat. Państwa członkowskie mogą do tego dołożyć wymóg dodatkowego szkolenia albo egzaminu. To, jak dokładnie zrobi to Polska, rozstrzygnie dopiero krajowa ustawa.

Jedno trzeba podkreślić: nie chodzi o dowolną ciężarówkę do 4,25 tony. Klasyczny dostawczak z dieslem o masie powyżej 3,5 tony nadal będzie wymagał kategorii C1.

Od kiedy nowe zasady zaczną obowiązywać?

Tu entuzjazm trzeba ostudzić. Dyrektywa nie działa bezpośrednio. Kraje UE mają około trzech lat na przeniesienie jej do swojego prawa, a potem jeszcze rok na przygotowanie systemów i urzędów. W praktyce wiele nowych rozwiązań wejdzie w życie pod koniec dekady.

W Polsce oznacza to nowelizację ustawy o kierujących pojazdami. Ministerstwo Infrastruktury musi przygotować projekt, a potem przejdzie on normalną ścieżkę legislacyjną. Do tego czasu obowiązuje stara zasada: z kat. B prowadzisz auto do 3,5 tony DMC. Kto dziś wsiądzie do cięższego kampera bez C1, ryzykuje mandat i problemy z ubezpieczycielem po kolizji.

Co jeszcze zmienia reforma praw jazdy?

Kategoria B to tylko część pakietu. Pozostałe zmiany też dotkną milionów kierowców:

  • jazda od 17. roku życia - z kat. B, ale tylko pod okiem doświadczonego opiekuna do ukończenia 18 lat,
  • okres próbny - co najmniej dwa lata dla nowych kierowców, z ostrzejszymi zasadami, m.in. dotyczącymi alkoholu,
  • cyfrowe prawo jazdy - wersja w telefonie ma stać się podstawową formą dokumentu w całej UE, a plastik będzie wydawany na życzenie,
  • ważność 15 lat - dla kategorii A i B, z możliwością skrócenia, jeśli dokument służy też jako dowód tożsamości,
  • badania lekarskie - kraje same zdecydują, czy wystarczy samoocena stanu zdrowia, czy potrzebne jest badanie u lekarza.

Polscy kierowcy część tych rzeczy już znają. Prawo jazdy w mObywatelu działa od kilku lat, a dokumenty kat. B wydaje się u nas na 15 lat.

A motocykl 125 cm3 na kat. B?

To uprawnienie mamy w Polsce od dawna i nic się tu nie zmienia. Kto ma prawo jazdy kat. B od co najmniej trzech lat, może jeździć po kraju motocyklem o pojemności do 125 cm3 i mocy do 11 kW. Za granicą to już nie działa, bo każde państwo ma własne zasady.

Co to oznacza dla kupujących kampera albo dostawczaka?

Na razie nic nie zmienia się przy zakupie. Jeśli planujesz kupić kampera w przyszłym sezonie, sprawdź dopuszczalną masę całkowitą w dowodzie rejestracyjnym (pole F.2). Kat. B wystarcza dziś tylko do 3500 kg.

Dla firm to jednak dobra wiadomość na kilka lat do przodu. Elektryczne dostawczaki o masie do 4,25 tony, np. cięższe wersje e-Sprintera czy e-Transita, przestaną wymagać szukania kierowców z kat. C1. Może to przyspieszyć elektryfikację flot kurierskich i serwisowych, zwłaszcza w miastach ze strefami czystego transportu.

Ubezpiecz swoje auto OC/AC

Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%