Rejestracja auta przez internet. Gawkowski ogłasza plan i podaje terminy
Wicepremier i szef Ministerstwa Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział gruntowną reformę rejestracji auta w Polsce. Koniec z tygodniowym czekaniem na tablice i przymusową wizytą w wydziale komunikacji. Cały proces ma trafić do internetu - szybciej, niż wielu się spodziewało.
Co konkretnie planuje Ministerstwo Cyfryzacji?
Dziś rejestracja samochodu wygląda tak samo jak 20 lat temu. Wizyta w starostwie, segregator dokumentów, opłata skarbowa, potem kilka dni lub tygodni czekania na tablice. W erze profilu zaufanego i aplikacji mObywatel to brzmi jak anachronizm - i Gawkowski mówi to wprost.
Ministerstwo pracuje nad systemem pełnej e-rejestracji pojazdów - bez wychodzenia z domu. Podstawą ma być głęboka integracja z CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) i rozszerzenie funkcjonalności mObywatel. Profil zaufany ma wystarczyć do złożenia wniosku i podpisania dokumentów. Zero papieru, zero okienka.
Zmienią się też same formularze. Zamiast kilkunastu rubryk do wypełnienia - uproszczony wniosek, w dużej mierze uzupełniany automatycznie na podstawie danych z systemu.
Tymczasowy dowód rejestracyjny w telefonie
Jedną z kluczowych zmian ma być cyfrowy tymczasowy dowód rejestracyjny dostępny bezpośrednio w aplikacji mObywatel. To rozwiązuje realny problem każdego, kto kupuje auto w weekend i chce odjechać od razu - zamiast czekać dwa tygodnie na dokumenty pocztą.
Resort zapowiada też radykalne skrócenie czasu oczekiwania na fizyczne tablice. Docelowo mają być gotowe w ciągu 24-48 godzin od złożenia wniosku. Dziś w wielu miastach czeka się od kilku dni do kilku tygodni - szczególnie po świętach czy w szczycie sezonu sprzedaży aut.
Kiedy e-rejestracja ruszy w Polsce?
Gawkowski nie podał jednej konkretnej daty uruchomienia pełnego systemu. Pierwsze zmiany mają pojawić się w pierwszej połowie 2027 roku, a cały projekt będzie wdrażany etapami. Najpierw uproszczenie wniosków online i cyfrowe dokumenty tymczasowe, potem - pełna e-rejestracja bez wizyty w starostwie.
Reforma wymaga nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. To nie jest sprint. Branża pamięta też katastrofalne wdrożenie nowego CEPiK w 2017 roku - kilkudniowa blokada sprzedaży aut w całej Polsce kosztowała dealerów setki milionów złotych. Ministerstwo zapewnia, że tym razem prace idą inną ścieżką i system jest testowany równolegle ze zmianami legislacyjnymi.
Co zyska kupujący używane auto?
Reforma ma objąć cały łańcuch transakcji. Sprzedający może już dziś zgłosić zbycie pojazdu online - to działa od lat. Problem leży po stronie kupującego, który nadal musi fizycznie stawić się w starostwie z kompletem dokumentów w ciągu 30 dni. Ten obowiązek ma zniknąć.
Jeśli plany Gawkowskiego zostaną zrealizowane zgodnie z harmonogramem, przerejestrowanie używanego auta stanie się sprawą kilku kliknięć. Zamiast dnia straconego na wizytę w urzędzie - kilkanaście minut przy komputerze lub telefonie. Przy ponad 2 milionach transakcji zakupu aut używanych rocznie w Polsce to skala, która mówi sama za siebie.
Polska na końcu stawki w UE
Estonia, uznawana za lidera cyfrowej administracji, ma e-rejestrację pojazdów od ponad dekady - cały proces trwa kilkanaście minut. Niemcy i kraje skandynawskie wprowadziły podobne rozwiązania lata temu. Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, gdzie kupujący auto wciąż musi osobiście stanąć w urzędzie z segregatorem dokumentów.
Do 2030 roku państwa UE mają zapewnić pełny cyfrowy dostęp do kluczowych usług administracyjnych - rejestracja pojazdów należy do tej grupy. Gawkowski gra więc na czas. Pytanie, czy tym razem dotrzyma słowa - i czy system zadziała od pierwszego dnia.
Ubezpiecz swoje auto OC/AC
Porównaj oferty i oszczędź nawet do 50%