W świecie motoryzacji, gdzie elektryczne samochody coraz częściej wydają się symbolem przyszłości, pojawił się głos, który skłania do refleksji nad tą dominującą narracją. Gill Pratt, członek zarządu Toyoty ds. badań i rozwoju, w sierpniu 2025 roku przedstawił analizę, która może zmienić postrzeganie elektromobilności jako jedynej drogi naprzód. Według jego wyliczeń, dostępność litu — kluczowego surowca do produkcji baterii — stoi pod poważnym znakiem zapytania, co rodzi ryzyko ograniczenia rozwoju samochodów elektrycznych na masową skalę.
Pratt nie tylko wskazuje na potencjalne ograniczenia surowcowe, ale również podważa powszechnie przyjętą dominację aut elektrycznych w walce z emisją CO2 i zanieczyszczeniem powietrza. Jego zdaniem, aby sprostać wyzwaniom klimatycznym i surowcowym, konieczne jest otwarcie się na alternatywne technologie napędowe. W tym artykule przyjrzymy się dokładniej argumentom Gill Pratta, zastanowimy się nad alternatywami dla elektromobilności oraz spróbujemy przewidzieć, jak może wyglądać przyszłość branży motoryzacyjnej po 2025 roku.
Wyzwania dla samochodów elektrycznych – analiza Gill Pratta
W sierpniu 2025 roku Gill Pratt, odpowiadający za badania i rozwój w Toyocie, opublikował wyliczenia, które rzucają światło na poważne wyzwania stojące przed rozwojem samochodów elektrycznych. Jego analiza skupia się przede wszystkim na ograniczeniach technologicznych i surowcowych, a w szczególności na ryzyku niedoboru litu — pierwiastka niezbędnego do produkcji baterii litowo-jonowych, które napędzają większość obecnych elektryków.
Pratt podkreśla, że choć popyt na samochody elektryczne rośnie w tempie lawinowym, zasoby litu niekoniecznie będą w stanie sprostać tej dynamice. Może to prowadzić do znacznych opóźnień w produkcji, a w skrajnych przypadkach nawet do zatrzymania rozwoju elektromobilności na masową skalę. Taka perspektywa zmusza do rewizji dotychczasowych strategii i zastanowienia się, czy samochody elektryczne z bateriami litowymi powinny być traktowane jako jedyne rozwiązanie na drodze do redukcji emisji i poprawy jakości powietrza.
Co więcej, Pratt wprost kwestionuje dominację aut elektrycznych, sugerując, że skupienie się wyłącznie na tej technologii może być błędem. Według niego, aby skutecznie przeciwdziałać zmianom klimatycznym i problemom środowiskowym, branża motoryzacyjna musi rozważyć również inne technologie napędowe, które mogą okazać się bardziej skalowalne i mniej zależne od ograniczonych zasobów naturalnych.
Alternatywy dla elektromobilności – wodór i silniki hybrydowe
W odpowiedzi na wyzwania związane z produkcją baterii litowych, Gill Pratt proponuje rozwój technologii ogniw paliwowych wodorowych jako realnej i obiecującej alternatywy. Ogniwa paliwowe wytwarzają prąd elektryczny poprzez reakcję wodoru z tlenem, emitując jedynie parę wodną, co czyni je wyjątkowo ekologicznym rozwiązaniem.
Pratt wskazuje także na potencjał silników o zapłonie iskrowym spalających wodór zamiast benzyny. Taka technologia łączy zalety tradycyjnych silników spalinowych — prostotę konstrukcji i już istniejącą wiedzę techniczną — z ekologicznym paliwem, które nie emituje dwutlenku węgla. To podejście może stanowić pomost pomiędzy dzisiejszymi rozwiązaniami a nową, czystą motoryzacją.
Co istotne, Toyota, firma reprezentowana przez Pratta, od dawna inwestuje w technologie wodorowe. Marka ta rozwija zarówno samochody z ogniwami paliwowymi, jak i inne rozwiązania oparte na wodoru, co wyraźnie wskazuje na strategiczne znaczenie tych technologii dla przyszłości branży. Z kolei rozwój infrastruktury do tankowania wodoru, choć na razie ograniczony, jest coraz częściej traktowany przez ekspertów jako kwestia czasu i odpowiednich inwestycji.
Warto przy tym zaznaczyć, że technologie wodorowe i hybrydowe wymagają rozwoju nowych standardów oraz rozbudowy infrastruktury, co stanowi wyzwanie nie mniejsze niż w przypadku elektromobilności. Jednak potencjał tych rozwiązań jest coraz częściej dostrzegany i doceniany, co może przełożyć się na ich szybszą adaptację.
Perspektywy rynku i przyszłość motoryzacji po 2025 roku
Obecna sytuacja pokazuje, że przyszłość motoryzacji nie będzie ograniczać się wyłącznie do samochodów elektrycznych z bateriami litowymi. Konieczna wydaje się dywersyfikacja źródeł napędu, aby uniknąć ryzyka związanego z niedoborami surowców i technologiczną stagnacją.
Eksperci oraz producenci coraz częściej rozważają hybrydowe podejście, które łączy różne technologie – od klasycznych silników, przez elektryczne, aż po ogniwa paliwowe wodorowe. Takie rozwiązanie ma szansę sprostać zarówno wyzwaniom ekologicznym, jak i ograniczeniom surowcowym, tworząc bardziej elastyczną i odporną na kryzysy branżę.
W najbliższych latach kluczowe będzie uważne monitorowanie dostępności surowców, zwłaszcza litu, a także postępów w rozwoju infrastruktury i technologii wodorowych oraz hybrydowych. Jak pokazuje przykład Toyoty i wypowiedzi jej przedstawicieli, przyszłość motoryzacji może okazać się bardziej zróżnicowana i wielowątkowa, niż jeszcze do niedawna sądzono.
Elektromobilność z pewnością zmienia oblicze motoryzacji, ale słowa Gill Pratta przypominają, że nie warto ograniczać się do jednego kierunku. Wodór, silniki hybrydowe i inne nowinki mogą równie mocno wpłynąć na to, jak będzie wyglądał transport przyszłości.


